Są problemy, o których ludzie potrafią mówić otwarcie. O zmęczeniu. O chorobie. O stresie w pracy. Nawet o kryzysach rodzinnych coraz częściej rozmawiamy głośno i bez poczucia winy.
Ale kiedy pojawiają się trudności finansowe, wiele osób nagle milknie.
Nie mówią nikomu, że brakuje im pieniędzy do końca miesiąca. Nie przyznają, że od kilku tygodni odkładają opłacenie rachunków. Ukrywają fakt, że coraz częściej pożyczają od rodziny albo kupują najtańsze produkty tylko po to, żeby „dotrwać”.
Bardzo często nawet najbliżsi nie wiedzą, jak wygląda prawdziwa sytuacja w domu.
I nie dzieje się tak dlatego, że ludzie są nieodpowiedzialni albo nie chcą pomocy. Najczęściej powodem jest wstyd.
Wstyd związany z pieniędzmi jest jednym z najbardziej ukrywanych problemów społecznych. Potrafi odbierać spokój, izolować od innych ludzi, wpływać na relacje, zdrowie psychiczne i poczucie własnej wartości. Co ważne — dotyczy nie tylko osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Coraz częściej dotyka również tych, którzy pracują, wychowują dzieci i z zewnątrz wyglądają na osoby „radzące sobie”.
Bo trudności finansowe bardzo rzadko mają dziś jedną prostą przyczynę.
Czasem zaczyna się od choroby. Utraty pracy. Rozstania. Kredytu zaciągniętego kilka lat wcześniej. Rosnących kosztów życia. Niespodziewanych wydatków związanych z dziećmi albo mieszkaniem. Bywa też tak, że ktoś przez lata dawał sobie radę, aż nagle wszystko zaczęło drożeć szybciej niż pensja.
A mimo to wiele osób nadal czuje, że powinno „ogarnąć się samemu”.
Pieniądze od dawna są czymś więcej niż tylko środkiem do życia. Dla wielu osób stały się symbolem:
zaradności,
sukcesu,
bezpieczeństwa,
odpowiedzialności,
a nawet wartości człowieka.
Dlatego kiedy pojawiają się problemy finansowe, bardzo łatwo zaczynamy myśleć: „To moja wina.” „Inni sobie radzą.” „Nie powinienem mieć takich problemów.” „Co ludzie powiedzą?”
Takie myślenie prowadzi do izolacji. Człowiek zaczyna udawać, że wszystko jest w porządku. Rezygnuje z proszenia o pomoc. Ogranicza kontakty z innymi, bo nie chce tłumaczyć, dlaczego odmawia spotkań, wyjazdów czy wspólnych wydatków.
W wielu domach trudności finansowe stają się tematem tabu. Ludzie żyją obok siebie, ale nie rozmawiają szczerze o tym, co naprawdę przeżywają.
Problem pogłębia również internet i media społecznościowe. Codziennie oglądamy zdjęcia idealnych wakacji, nowych samochodów, drogich prezentów i mieszkań urządzonych „jak z katalogu”. Łatwo wtedy uwierzyć, że wszyscy wokół żyją spokojnie i bez problemów finansowych. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Bardzo wiele rodzin funkcjonuje dziś od wypłaty do wypłaty. Coraz więcej osób żyje w ciągłym napięciu związanym z rachunkami, kredytami i codziennymi wydatkami. Wielu ludzi nie ma żadnych oszczędności i nawet niewielki nieprzewidziany wydatek potrafi zachwiać całym budżetem. Tylko że mało kto mówi o tym głośno.
To jeden z najtrudniejszych momentów, bo człowiek, który czuje wstyd, bardzo często przestaje wierzyć, że zasługuje na wsparcie. Zaczyna myśleć, że inni mają „większe problemy”, że „jakoś wytrzyma”, że „nie chce być ciężarem”.
W praktyce oznacza to, że wiele osób zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy sytuacja jest już naprawdę bardzo trudna.
Często wcześniej:
sprzedają swoje rzeczy,
rezygnują z leczenia,
ograniczają jedzenie,
zadłużają się,
pożyczają od kolejnych osób,
albo próbują ukrywać problem przed dziećmi i rodziną.
To ogromne obciążenie psychiczne.
Stały stres finansowy wpływa na:
sen,
koncentrację,
relacje rodzinne,
zdrowie psychiczne,
poczucie bezpieczeństwa,
a nawet zdrowie fizyczne.
Człowiek żyjący w ciągłym napięciu finansowym często funkcjonuje w trybie przetrwania. Myśli głównie o tym, jak „dotrwać” do kolejnego tygodnia albo miesiąca. W takim stanie bardzo trudno spokojnie planować przyszłość, podejmować dobre decyzje albo szukać rozwiązań.
Dlatego tak ważne jest, aby o problemach finansowych mówić bez oceniania i zawstydzania.
To zdanie pojawia się bardzo często.
Wiele osób obwinia siebie za sytuację, na którą nie zawsze miały pełny wpływ. Tymczasem rzeczywistość ekonomiczna ostatnich lat zmieniła życie ogromnej liczby rodzin.
Rosnące ceny żywności, energii, paliwa i mieszkań sprawiły, że nawet osoby pracujące zaczęły odczuwać coraz większą presję finansową. Do tego dochodzą:
samotne rodzicielstwo,
opieka nad chorymi bliskimi,
problemy zdrowotne,
ograniczone możliwości pracy,
czy brak wsparcia ze strony rodziny.
Warto też pamiętać, że nie każdy startuje z tego samego miejsca. Nie wszyscy mieli możliwość nauczenia się zarządzania budżetem, budowania oszczędności czy planowania finansowego. Niektóre osoby przez całe życie funkcjonowały w środowisku ciągłego niedoboru i stresu.
To nie oznacza, że są gorsze albo mniej wartościowe.
To bardzo ważne zdanie: korzystanie ze wsparcia nie oznacza porażki. Nie odbiera człowiekowi godności. Nie sprawia, że ktoś staje się „gorszy”. Każdy człowiek może znaleźć się w trudnym momencie życia.
Czasem pomoc jest czymś przejściowym - wsparciem, które pozwala odzyskać równowagę i spokojniej stanąć na nogi. Bardzo wiele osób, które dziś pomagają innym, kiedyś same potrzebowały wsparcia.
Warto też pamiętać, że proszenie o pomoc wymaga odwagi. Dużo większej niż udawanie, że wszystko jest dobrze. Ogromne znaczenie ma również sposób, w jaki rozmawiamy o osobach w trudnej sytuacji finansowej. Słowa potrafią pomagać, ale potrafią też ranić i pogłębiać poczucie wstydu.
Dlatego tak ważne jest budowanie przestrzeni opartej na:
szacunku,
zrozumieniu,
życzliwości,
i poczuciu bezpieczeństwa.
Kiedy człowiek mierzy się z problemami finansowymi, bardzo łatwo poczuć przytłoczenie. Wszystko wydaje się zbyt trudne i zbyt duże do rozwiązania. Dlatego warto zaczynać od małych kroków.
Czasem pierwszym krokiem jest po prostu szczera rozmowa z kimś bliskim.
Czasem:
spisanie wydatków,
skontaktowanie się z instytucją pomocową,
poszukanie dodatkowego źródła dochodu,
rozmowa z doradcą,
albo poproszenie o wsparcie psychiczne.
Wiele osób odkrywa po czasie, że największą ulgę przyniosło im nie rozwiązanie wszystkich problemów od razu, ale samo poczucie, że nie są z nimi całkowicie sami.
Ogromne znaczenie ma również odzyskiwanie sprawczości. Nawet niewielkie działania mogą stopniowo odbudowywać poczucie wpływu na własne życie.
Nie chodzi o perfekcję. Nie chodzi o natychmiastową zmianę całej sytuacji finansowej.
Chodzi o odzyskanie nadziei, że krok po kroku można coś poprawić.
W wielu rodzinach rodzice próbują ukrywać problemy finansowe przed dziećmi. Robią to z troski i chęci ochrony najmłodszych przed stresem. Ale dzieci bardzo często i tak wyczuwają napięcie.
Widzą zmęczenie rodziców. Słyszą rozmowy o rachunkach. Czują stres i niepokój w domu. Czasem zaczynają obwiniać siebie albo rezygnować z własnych potrzeb, żeby „nie dokładać problemów”.
Dlatego warto pamiętać, że dzieci bardziej niż idealnych warunków potrzebują poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego. Szczera, spokojna rozmowa dostosowana do wieku dziecka często pomaga bardziej niż udawanie, że nic się nie dzieje.
Nie trzeba mówić dzieciom o wszystkich problemach finansowych. Ale warto budować atmosferę, w której dom nie opiera się wyłącznie na stresie i lęku.
Współczesny świat bardzo mocno promuje samowystarczalność. Często słyszymy, że trzeba być silnym, niezależnym i zawsze dawać sobie radę.
Tymczasem człowiek od zawsze potrzebował wspólnoty i wsparcia innych ludzi.
Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. Jest częścią normalnego życia. Tak samo jak pomaganie innym wtedy, gdy sami mamy więcej siły i możliwości. Być może właśnie dlatego organizacje pomocowe są dziś tak potrzebne. Nie tylko dlatego, że przekazują żywność czy wsparcie materialne, ale również dlatego, że przypominają ludziom, iż nie muszą przechodzić przez trudności całkowicie sami.
Bo czasem największą pomocą nie jest nawet konkretna rzecz, tylko poczucie, że ktoś patrzy na człowieka z życzliwością zamiast z oceną.
W trudnym momencie nadal można zachować godność, nadzieję i poczucie własnej wartości. Jesteśmy w tym z Tobą i pomagamy materialnie, a także dzieląc się z Tobą wiedzą na tej stronie. Przejrzyj dotychczasowe artykuły TUTAJ>>. Być może znajdziesz tam odpowiedzi na pytania, które aktualnie sobie zadajesz.
Siedziba
ul. Kwiatowa 2
83-110 Tczew
Korespondencja / magazyn
Rukosin 4
83-113 Turze
Informacje
KRS 0000164712
NIP: 5932379609
REGON: 192924175
Nr konta: Santander 05 1090 2620 0000 0001 4207 6178
Centrala
tel. (58) 588 70 06
biuro.tczew@bankizywnosci.pl
(Pon. - Pt. 7:00 - 15:00)
Koordynacja FEPŻ
Maria Jankowska
tel. (58) 588 70 06
maria.jankowska@bankizywnosci.pl
Dystrybucja FEPŻ
Justyna Nibus
tel. (58) 588 70 06
justyna.nibus@bankizywnosci.pl
Skontaktuj się z nami
Kontakt do Banku Żywności w Tczewie
Żywność przekazują
Partnerzy wspierający
Partnerzy strategiczni
Bank Żywności w Tczewie z siedzibą w Rukosinie 4 (83-113 Turze), NIP: 5932379609, REGON: 366714641, adres e-mail: biuro.tczew@bankizywnosci.pl, tel. kontaktowy: (58) 588 70 06
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści oraz zdjęć zabronione.
Obowiązek informacyjny przed wyrażeniem zgód na przetwarzanie danych (zobacz)
Realizacja: Consulting Adam Plutowski